Znajomy opowiadał mi, że, koło niego jacyś złodzieje okradli
sklep samo obsługowy, ponoć, że na kwotę pięciu tysięcy złotych.
Mówił mi znajomy, że zauważył to zdażenie pracownik stacji
benzynowej Shell, która mieści się zboku punktu usługowego.
Działo się to gdzieś około dwudziestej czwartej, podjechały
dwa busy transportery na tył sklepu, na początku niezwrucił na to uwagi myślał,
że to dostawa towaru przyjechała tak późno w nocy, bo sklep jest otwarty do
godziny dwudziestej trzeciej dopiero w tedy jak zobaczył, że wynoszą towar ze
sklepu zdał mu się to podejrzane, bo przez prawie pół godziny wynosili kartony
a nie wnosili.
W pewnej chwili zauważył dym na tyłach sklepu jak samochody
ruszają z piskiem opon
Bez zastanowienia zadzwonił na straż pożarną i policje, niż przyjechała
straż pożarna uruchomił się system sygnalizacji pożarów, który komunikuje bez
pośrednio najbliższą jednostkę straży pożarnej o pożarze, a tagrze zabezpieczenie
przeciw pożarowe.
Opowiadał, że nie można było wytrzymać tak wył alarm w
sklepie.
Bardzo się przestraszył, że pożar się rozprzestrzeni na
stacje paliw, zamkną wszystko i wyszedł po za obręb żeby wrazie gdyby się tak
stało nie narazić się na utratę życia, lub zdrowia.
Pożar został na szczęście ugaszony w porę i nie przeniósł
się na stacje paliw.
Przyjechało cztery jednostki gaśnicze straży zawodowej i
jedna ochotnicza, gasili około dwóch godzin.
Policja zabezpieczyła teren i przesłuchiwali świadków zdarzenia,
ale za bardzo wiele się nie dowiedzieli, bo pracownik nie zapamiętał tablic
rejestracyjnych samochodów, które podjechały za sklep.
Na stacji ucierpiała tylko instalacja wodna, bo przebiegała
blisko budynku, który spłoną rura doprowadzająca wodę do stacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz