poniedziałek, 16 lutego 2015

Certyfikat energetyczny

Otrzymaliśmy od szwagra zaproszenie na spędzenie z dziećmi ferii zimowych w Rumuni, w jego nowo  wybudowanym domu. Po ogłoszeniu dzieciom tej informacji wszyscy byli zadowoleni gdyż nigdy nie byli w Rumuni. Po przybyciu na miejsce szwagier pokazał nam dom i w których pokojach będziemy spać. Na drugi dzień dzieci po mimo mrozu i dużej ilości śniegu jakiego dotąd nie widziały podjęły się lepienia bałwana. Siostra z żoną miotały się w kuchni, a ja z szwagrem ustalaliśmy jak spędzić tydzień czasu gdzie można by pojechać żeby dzieci mogły coś zobaczyć, żeby w pamięci nie pozostały jedynie zwały śniegu. Jak zawsze w takich sprawach nie zastąpiony jest Internet. Decyzja zapadła jedziemy do jaskini niedźwiedzia. Po czterech godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Zwiedzanie trwało około dwóch godzin, w drodze powrotnej wszyscy byli zachwyceni, bo po raz pierwszy mogli zobaczyć stalaktyty i stalagmity, kilka z nich się połączyło i utworzyło stalagnat. Wieczorem przy kieliszku palinki podpytywałem szwagra na temat budowy. Jak często pod czas budowy odwiedzał go,
Nadzór budowlany i Inspektor budowlany, ja pokrótce  przedstawiłem mu Art. 62 Prawa Budowlanego jakie jest w Polsce. Z  dalszej rozmowy wynikało, że nasze prawo budowlane znacznie się różni od prawa jakie jest w Rumuni szwagier przyznał, że nie starał się o certyfikat energetyczny. W drodze powrotnej żona nie mogła się nadziwić że prawo budowlane tak może się różnić, z kolei dzieci mówiły, że będą miały co opowiadać kolegom i pomału układały wypracowania do szkoły jak spędziły ferie zimowe
      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz