Otrzymaliśmy
od szwagra zaproszenie na spędzenie z dziećmi ferii zimowych w Rumuni, w jego
nowo wybudowanym domu. Po ogłoszeniu
dzieciom tej informacji wszyscy byli zadowoleni gdyż nigdy nie byli w Rumuni. Po
przybyciu na miejsce szwagier pokazał nam dom i w których pokojach będziemy
spać. Na drugi dzień dzieci po mimo mrozu i dużej ilości śniegu jakiego dotąd
nie widziały podjęły się lepienia bałwana. Siostra z żoną miotały się w kuchni,
a ja z szwagrem ustalaliśmy jak spędzić tydzień czasu gdzie można by pojechać
żeby dzieci mogły coś zobaczyć, żeby w pamięci nie pozostały jedynie zwały
śniegu. Jak zawsze w takich sprawach nie zastąpiony jest Internet. Decyzja
zapadła jedziemy do jaskini niedźwiedzia. Po czterech godzinach jazdy byliśmy
na miejscu. Zwiedzanie trwało około dwóch godzin, w drodze powrotnej wszyscy
byli zachwyceni, bo po raz pierwszy mogli zobaczyć stalaktyty i stalagmity,
kilka z nich się połączyło i utworzyło stalagnat. Wieczorem przy kieliszku
palinki podpytywałem szwagra na temat budowy. Jak często pod czas budowy
odwiedzał go,
Nadzór
budowlany i Inspektor budowlany, ja pokrótce
przedstawiłem mu Art. 62 Prawa Budowlanego jakie jest w Polsce. Z dalszej rozmowy wynikało, że nasze prawo
budowlane znacznie się różni od prawa jakie jest w Rumuni szwagier przyznał, że
nie starał się o certyfikat energetyczny. W drodze powrotnej żona nie mogła się
nadziwić że prawo budowlane tak może się różnić, z kolei dzieci mówiły, że będą
miały co opowiadać kolegom i pomału układały wypracowania do szkoły jak
spędziły ferie zimowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz