Spacerując po mieście spotkałem kolegę ze szkolnej ławy, po
chwili rozmowy doszliśmy do wniosku, że pasowało by zorganizować spotkanie, z
całą klasą z czasów liceum. Z całej naszej klasy najszybciej ustawił się
spotkany właśnie Jacek. Kolega zaprosił mnie do kawiarni. Gdzie przy filiżance
kawy powspominaliśmy czasy szkolne. Na koniec Jacek zaproponował żebym to ja
zajął się kontaktami z całą klasą gdyż
on nie ma czasu wisieć na telefonie bo prowadzi swój biznes i większość dnia
spędza w swojej firmie. Na to ja wyraziłem zgodę i obiecałem, że jak będę miał
informacje naszych kolegów to go poinformuje o wstępnych uzgodnieniach co do
czasu i terminu. Na odchodne Jacek kazał przekazać wszystkim pozdrowienia i że wszelkie koszty z naszym spotkaniem on ponosi.
Po kilku tygodniach udało się zebrać całe towarzystwo
niezwłocznie poinformowałem Jacka. Jacek zaproponował że ma duży ogród i w tym jest
sporych rozmiarów altana i tam zorganizujemy wypasionego grilla. W upalne sierpniowe sobotnie popołudnie
oprócz dwóch dziewczyn które przebywają
za granicą, wszyscy wstawili się w komplecie, impreza zaczęła się z dużym
rozmachem na ogromnym grillu specjalnie na tą okazje zatrudniony przez Jacka
kucharz żonglował różnymi przysmakami, a Jacek podawał w kuflach chłodny złoty
płyn zwieńczony u góry białą sztywną pianką. Pod wieczór nasze wspaniałe
biesiadowanie przerwał telefon od przepraszającego za spóźnienie dostawcy
towaru do hurtowni Jacka i prosi o przyjazd. Jacek nas przeprosił i powiedział
że musi odebrać systemy przeciw pożarowe typu zraszacze kurtyny wodne
instalacje tryskaczowe itp. Ja i trzech kolegów zaproponowaliśmy pomoc. Na
miejscu okazało się że towaru nie ma dużo. Dostawca stwierdził że na
samochodzie ma jeszcze sporo części do instalacji wodnej których dzisiaj nie
rozładuje. My grzecznie Pana pożegnali i wrócili, do bardziej przyjemniejszych
zajęć związanych z naszym biesiadowaniem, które zakończyliśmy wraz z pianiem
kogutów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz