Mam dwie córki. Obie chodzą do szkoły podstawowej, jedna chodzi do klasy piątej, druga do klasy czwartej.
Po powrocie ze szkoły, jedna przez drugą zaczęły przekrzykiwać się, co to są: instalacje przeciwpożarowe, zabezpieczenia przeciwpożarowe i ochrona przeciwpożarowa.
Przez pierwsze parę minut ich powrotu do domu miałem niezłomne wrażenie, że spaliły swoja szkołę lub w najlepszym przypadku tylko ją podpaliły.
Ale kiedy zapytałem co tak naprawdę się stało obie zgodnie potwierdziły, że w szkole był komendant straży pożarnej z kilkoma strażakami, z nowoczesnym czerwonym wozem bojowym, do którego młodsze klasy mogły wejść, zobaczyć co znajduje się w kabinie i co dla chłopców było największą atrakcją móc założyć na głowę pięknie wypolerowany hełm strażacki.
Bardzo ucieszyła mnie ta informacja, że już w szkole podstawowej dzieci otrzymują edukację o zagadnieniach typu: instalacje przeciwpożarowe, zarządzanie bezpieczeństwem pożarowym i instalacje tryskaczowe.
To ostatnie zagadnienie najbardziej interesowało chłopców, którzy jak wszem i wobec wiadomo od najmłodszych lat marzą o tym żeby zostać strażakiem. Dziewczynki zaś wolą zostać piękną długonogą modelką lub pielęgniarką lub weterynarzem.
Dla nas rodziców najważniejsze jest to, że dzieci po takim szkoleniu wiedzą pod jaki numer zadzwonić po straż pożarną, pogotowie ratunkowe lub policję, jak uruchomić najprostszą gaśnicę i w jaki sposób zachowywać się w razie zagrożenia życia.
Nawet oględna wiedza na wyżej wymienione tematy kilkukrotnie powtórzona w kilku szkołach na pewno pozostawi ślad i jakąś tam wiedzę w młodym i wszystko chłonącym pokoleniu.
Dlatego jako rodzic oboma rękoma podpisuję się pod tym, żeby tego typu szkolenia lub typowe lekcje edukacyjne odbywały się zarówno w szkołach podstawowych, gimnazjach jak i w szkołach zawodowych, technikach czy liceach.
Pewny jestem, że wiedza tego typu nikomu nie zaszkodzi, a może wręcz kiedyś uratować życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz