wtorek, 27 stycznia 2015

Alarm przeciw pożarowy.


Wybrałem się do brata na ferie w odwiedziny, podrusz może była uciążliwa i długa. Przesiadanie się z autobusu na pociąg a później spowrotem na autobus nie należy do przyjemności, ale cóż zrobić jak się niema swojego środka transportu.

Po przyjeździe do braciszka i po przywitaniu się z jego dzieciakami usiedliśmy przy kolacji i zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy i wspominać różne rzeczy związane z nami dwoma.

Po kolacji ulokowałem się wskazanym pokoju, po urządzeniu się w nim i rozpakowaniu zapaliłem sobie papierosa, aż tu nagle włączył się alarm zaczęło piszczeć aż uszy bolały.

Za chwile brat to wyłączył i przyleciał do mnie do pokoju i zwrócił mi uwagę, że w całym domu są zamontowane zabezpieczenia przeciw pożarowe, że niewolna palić w żadnym pomieszczeniu.

Co najgorsze to włączyła się instalacja tryskaczowa i narobiła wile szkud, za które brat musiał słono zapłacić żeby je usunąć.

Trzeba było malować ściany w pokoju i sprzątania, co nie miary, bratowa musiała wszystko suszyć i prać, co kosztowało ją też dużo pracy.

Byłem bardzo zdziwiony, że ma tak wypasioną chatę, zato on stwierdził, że to firma, która zajmuje się obsługą techniczną budynków doradziła mu, aby zamontował tego typu zabezpieczenia dla bezpieczęstwa zamieszkałych osób.

Oczywiście na wstępie po moim przyjeździe narobiło się bardzo dużo zamieszania no, ale jak ktoś ma pecha to, co zrobić.

Chodź braciszek nie kazał mi się tym przejmować, bo to jego wina, że mi nie powiedział, że takie bajery ma w domu, no a skąd ja miałem o tym wiedzieć jak nigdy się z takimi udogodnieniami nie spotkałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz