W niedzielę po południu , po dobrym obiadku, syci i zadowoleni usiedliśmy sobie, na spokojnie przed telewizorem. Nie minęło 10 minut spokojnego, błogiego lenistwa, kiedy zadzwonił telefon. Akurat koło niego był syn, więc i on go odebrał.
Tato! To do Ciebie i podał mi słuchawkę.
Gdy powiedziałem ,,słucham'' i usłyszałem pierwsze słowa , z drugiej strony , od razu zorientowałem się , że to mój kolega Grzegorz i że dzwoni w nie bagatelnej sprawie, bo głos miał smutny, mówił szybko, i dosyć nie składnie.
Zapytał:
Czy mógł by przyjść zaraz do mnie, w sprawie dla niego bardzo ważnej i dosyć pilnej.
Po pół godziny, był już u mnie w domu, z Kastorem , to znaczy z jego psem przewodnikiem.
Zapytałem czy napije się kawy czy herbaty, lecz stwierdził, że nie chce nic, usiadł i od razu zaczął opowiadać , co go gryzie . Wcześniej był zatrudniony w firmie , jako konsultant telefoniczny , ale zaproponowano mu pracę przy pakowaniu słodyczy w spółdzielni inwalidów. Miał tam pakować cukierki , zrezygnował ze wcześniejszej pracy , a w nowej zanim jeszcze ją podjął , wyskoczyły problemy z dostosowaniem stanowiska pracy, dla osoby niewidomej. Zawiodło mnie to niezmiernie , bo skoro zaproponowano mu pracę , to chyba zdawali sobie sprawę , że niewidomy z pierwszą grupą musi mieć dostosowane stanowisko pracy.
A tak na prawdę , to żeby pakować cukierki, to co to musi być za stanowisko ?
Kawałek stołu, a przy nim kilkanaście kartonów na cukierki i od cała filozofia.
Ale nasz kraj słynie z beznadziejnych przepisów, więc bęc i mamy następny.
Wystarczyło by coś takiego jak: Fit-out , to znaczy realizacja projektów biurowych czy o innym przeznaczeniu i już by było gotowe stanowisko pracy. Jakby to nie pomogło istnieje coś takiego jak: Project Management, który zajmuje się planowaniem , pracami i wyrobieniu się w planowanym czasie. Ale oczywiście w spółdzielni inwalidzkiej nie ma kompetentnej osoby , która by na to wpadła. Zamiast tego wymyślają milion problemów, dodając jeszcze , że nie działa wentylacja , klimatyzacja , a sąsiad przy następnym stanowisku jest za gruby i między dwoma pracownikami brakuje centymetr przepisowej powierzchni. Jedyne to co mogłem mu powiedzieć i co na tą chwilę przychodziło mi do głowy , to to , że walną głupotę , zwalniając się z wcześniejszej pracy , nie mając do końca załatwionej następnej. A jedyna rada, która nasuwała mi się na myśl , była : aby udał się do dyrektora firmy , przedstawił mu sprawę i zobaczył co mu powie.
Bo cóż innego można było by zrobić w tej sprawie ? A tak a pro po, to tyle mówi się o osobach nie pełno sprawnych , a wciąż w życiu napotykamy się na jakieś bzdurne przepisy i utrudnienia. Jak by zwykłych życiowych problemów , osobom nie pełno sprawnym nie wystarczało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz