Było gorące majowe popołudnie, żar lał się z nieba, a powietrze za oknem stało stało w bezruchu. Położyłem się po obiedzie, żeby odpocząć i włączyłem po cichu radio.
Akurat trafiłem na wiadomości, kiedy spiker radiowy opowiada o pożarze, który wybuchł w jednej z hal stoczni gdyńskiej. Reporter, który był na miejscu zdarzenia, tłumaczył że pomimo zamontowanych w hali, która płonęła, zabezpieczeń przeciwpożarowych, instalacji tryskaczowych i dobrze rozmieszczonych instalacji przeciwpożarowych. Łatwopalne farby i wysoka temperatura otoczenia w bardzo szybkim czasie rozprzestrzeniła ogień na całą halę.
Dym rozniósł się tak daleko, że mieszkańcy Gdyni musieli zamykać okna w swoich mieszkaniach, bo swąd i toksyny wydzielające się podczas spalania gryzły w gardło i drażniły oczy i nos.
W gaszeniu pożaru uczestniczyło wiele jednostek straży pożarnej ale łatwopalne materiały znajdujące się w hali nie były łatwe do ugaszenia, więc akcja gaszenia trwała przez całą noc i do wczesnych godzin rannych, kiedy zabezpieczone pogorzelisko nie zagrażało dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Przez kilka następnych dni słuchałem wiadomości ale nie było już żadnej wzmianki o tym zdarzeniu, także nie wiem, kto został za to pociągnięty do odpowiedzialności.
Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, media powinny informować od początku do końca słuchamy i zdawać sobie sprawę z tego, że dla osób niewidomych radio, internet są jedynymi i podstawowymi łącznikami z życiem publicznym i dostępem do wszelkiego rodzaju informacji.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że prawdopodobnie nikomu nic jest to, że prawdopodobnie nikomu nic się nie stało, a wszystkie inne instytucje trzymające w magazynach łatwopalne towary, będą miały na uwadze to, że że i ich może dosięgnąć podobne zdarzenie i powinni zadbać o jak najlepsze zabezpieczenia przeciwpożarowe, które ochronią ich mienie, życie lub zdrowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz