Ostatnio pisałem o moich córkach, które należą do ochotniczej straży pożarnej. Były one ostatnio na zawodach, zorganizowanych z okazji dnia strażaka. Pisały one na początku test z wiedzy, co to są:
instalacje przeciwpożarowe,
systemy sygnalizacji pożaru,
instalacje tryskaczowe i zabezpieczenia przeciwpożarowe.
Potem było:
czołganie się na czas w tunelu,
pompowanie ręczną pompą (hydronetkom),
rozwijanie i związanie węża strażackiego,
skakanie przez rów,
wiązanie i rozwiązywanie węzłów i wiele , wiele innych atrakcji.
Później miały grilla , dostały paczki ze słodyczami i dyplomy za zajęcie drugiego miejsca.
W życiu nie spodziewałem się , że moje córki będą miały typowo męskie zainteresowania, a także nie wiedziałem o tym , że dziewczyny mogą należeć do straży pożarnej.
W niedzielę 17 maja , na godzinę 12, w uroczystym szyku, przemaszerowały wraz z orkiestrą strażacką, sztandarami i ze strażakami wystrojonymi w mundury galowe, do kościoła w asyście policji i mieszkańców miasta. Po Mszy Świętej w OSP Grójec , odbył się uroczysty obiad, po którym
podziękowano zawodnikom za zajęcie drugiego miejsca, odznaczono osoby wytyczone do odznaczenia o po ogólnych podziękowaniach , zaczęła się typowa zabawa, na której skocznie przygrywała orkiestra naszej straży. Najmłodszych uhonorowano przejażdżką wozem bojowym na sygnale przez główne ulice Grójca, co jak wiadomo było dla nich największą atrakcją , a wszyscy Ci , co przyglądali się temu , śmieli się do łez , bo maluchy w hełmach , trzymane na kolanach , wyglądały jak małe ufoludki.
Na początku nie podobał mi się pomysł , żeby moje córki należały do OSP , ale teraz, po tym wszystkim jestem z nich bardzo dumny, chociaż w duchu mam cichą nadzieję, że jak dorosną będą chodzić w białym fartuchu lub sędziowskiej todze, a nie w hełmie strażackim z toporkiem przy pasku i wężem strażackim pod pachom.
środa, 27 maja 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Zawody strażackie
Zawsze myślałem , że marzeniem każdego małego chłopca jest zostać
strażakiem , policjantem lub żołnierzem . Okazuje się , że nie tylko
mali chłopcy mają takie marzenia . Mam dwie córki, które zapisały się do
ochotniczej straży pożarnej- jutro właśnie mają zawody strażackie .
Najpierw piszą krótki test z teorii np : co to są instalacje
przeciwpożarowe , instalacje tryskaczowe , co to są systemy sygnalizacji
pożaru i zarządzanie bezpieczeństwem pożarowym . Prawdę mówiąc dzięki
nim sam dużo dowiedziałem się na ten temat . Miały już okazje jeździć
bojowym wozem strażackim , stać przy grobie w Wielkanoc , rozwijać i
montować węże, obsługiwać pompy , wiązać różnego rodzaju węzły . W życiu
bym się nie spodziewał , że moje dziewczynki będą miały takie
zainteresowania . W moim wyobrażeniu powinny biegać w zaplecionych
warkoczykach i w sukieneczkach z falbankami a nie w hełmie z toporkiem
przy pasku i z wężem ciśnieniowym w ręku . Na zawodach podają sobie
prądownice , przechodzą przez tunel , jedna obsługuje ręczną pompę,
druga z odległości celuje do zbiornika , uczą się dyscypliny , szybkiego
zwijania sprzętu , odkładania go w odpowiednie miejsce ,oczywiście
zawsze w to samo, żeby nie było problemu z odnajdywaniem sprzętu . Te
zawody podzielone są na dwie części tak zwana bojówka i sztafeta .
Wygrane drużyny zostają wyróżnione dyplomami potem pełnią wszelkie
zaszczyty na następnych tego typu imprezach, a wszystko kończy się dobrą
zabawą i wspólnym grilowaniem . Także kochani rodzice jak urodzą się
wam dziewczynki nie myślcie sobie , że będą to grzeczne słodziaki, które
będą bawiły się lalkami . Bo w dzisiejszych czasach mogą z nich
wyrosnąć panie policjantki , panie plutonowe , albo strażaczki .
środa, 20 maja 2015
Inspektor budowlany.
We wcześniejszym poście pisałem , o pożydowskiej kamienicy , która znajduje się w centrum mojego miasta. Notabene wizawi zabytkowego ratusza. Podlega ona pod konserwatora zabytków, a jest administrowana przez gospodarkę komunalną. Lokatorzy mieszkający w niej narzekają , że na klatce schodowej często nocują bezdomni , sikają , brudzą , są agresywni jak chce się ich przepędzić.
Nie można doprosić się o domofon i o pomalowanie klatki. Zarząd gospodarki komunalnej , po ostatnim piśmie od lokatorów wysłał inspektora budowlanego , który miał zadecydować ,czy coś w ogóle będzie zrobione. Podśmiewał się on , żeby założyć na klatce dla bezdomnych instalacje sanitarne. Nerwy , różne nie przyjemne przejścia zmęczyły już mieszkańców tej kamienicy. Stwierdzili , że dość już tej opieszałości ze strony urzędu.! Chcą ściągnąć na głowę gospodarce komunalnej telewizję , a dokładnie panią Jaworowicz i co niektórym wytrącić w ten sposób stołki już spod dawno zasiedzianych tyłków. Mają także nadzieję , że wypowie się w tej sprawie nadzór budowlany i w końcu zapadną jakieś konkretne decyzje. Czy budynek ten jest do rozbiórki , na co nie chce wyrazić zgody konserwator zabytków, czy w końcu wezmą się za jakiekolwiek remonty, aby lokatorzy mieszkający w tej kamienicy w końcu zaczęli żyć, jak przystało na dwudziesty pierwszy wiek.
Dziwie się zarządowi miasta , że budynek stojący w centrum , w tak widocznym i często uczęszczanym miejscu , który powinien być jako zabytek wizytówką miasta, stoi przy głównej ulicy, z odpadającym tynkiem i straszy zawaleniem. Żeby w dzisiejszym czasach nic nie można z tym zrobić? , wstyd!.
Nie można doprosić się o domofon i o pomalowanie klatki. Zarząd gospodarki komunalnej , po ostatnim piśmie od lokatorów wysłał inspektora budowlanego , który miał zadecydować ,czy coś w ogóle będzie zrobione. Podśmiewał się on , żeby założyć na klatce dla bezdomnych instalacje sanitarne. Nerwy , różne nie przyjemne przejścia zmęczyły już mieszkańców tej kamienicy. Stwierdzili , że dość już tej opieszałości ze strony urzędu.! Chcą ściągnąć na głowę gospodarce komunalnej telewizję , a dokładnie panią Jaworowicz i co niektórym wytrącić w ten sposób stołki już spod dawno zasiedzianych tyłków. Mają także nadzieję , że wypowie się w tej sprawie nadzór budowlany i w końcu zapadną jakieś konkretne decyzje. Czy budynek ten jest do rozbiórki , na co nie chce wyrazić zgody konserwator zabytków, czy w końcu wezmą się za jakiekolwiek remonty, aby lokatorzy mieszkający w tej kamienicy w końcu zaczęli żyć, jak przystało na dwudziesty pierwszy wiek.
Dziwie się zarządowi miasta , że budynek stojący w centrum , w tak widocznym i często uczęszczanym miejscu , który powinien być jako zabytek wizytówką miasta, stoi przy głównej ulicy, z odpadającym tynkiem i straszy zawaleniem. Żeby w dzisiejszym czasach nic nie można z tym zrobić? , wstyd!.
poniedziałek, 18 maja 2015
Artykuł sześćdziesiąty drugi prawa budowlanego
W samym centrum miasta przy ulicy Armii Krajowej w miejscowości w której mieszkam stoi stara pożydowska kamienica w której mieszka sześć rodzin . Zarządcą tego budynku jest zakład gospodarki komunalnej , który ok kilkunastu lat pobiera od lokatorów tylko czynsz i więcej nic nie robi . O nic nie można się doprosić , bo tłumaczą to brakiem pieniędzy nie istnieje dla nich nic takiego jak artykuł sześćdziesiąty drugi prawa budowlanego , ani instalacja HVAC ani Project Management
. Ponieważ kamienica ta podlega pod konserwatora budynków i cokolwiek chce się zrobić na zewnątrz i wewnątrz budynku trzeba mieć jego pozwolenie . Następnie nie ma ogrzewania , gazu ziemnego , domofonu , porządnych schodów i barierek . Lokatorzy w dwudziestym pierwszym wieku w centrum miasta palą w kozach , gaz noszą w butlach nie wspomnę o tym , że nie ma nawet ciepłej wody . Brak przeprowadzonych remontów , kontroli i jakichkolwiek napraw doprowadziły budynek do prawie zupełnej ruiny . Nie można wykupić mieszkań od gminy , bo zastawiają się złym stanem budynku przeprowadzać jakichkolwiek remontów nie chcą , bo nie mają na to funduszy ludziom , zaczyna się sypać na głowę , a nie mogą znaleźć wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji . Piszę o tym bo jesteśmy po wyborach i ciekaw jestem czy ten otaczający nas chaos prawny może inaczej bezprawny się zmieni czy znowu zostaliśmy poczęstowani dawno już śmierdzącą kiełbasą wyborczą .
. Ponieważ kamienica ta podlega pod konserwatora budynków i cokolwiek chce się zrobić na zewnątrz i wewnątrz budynku trzeba mieć jego pozwolenie . Następnie nie ma ogrzewania , gazu ziemnego , domofonu , porządnych schodów i barierek . Lokatorzy w dwudziestym pierwszym wieku w centrum miasta palą w kozach , gaz noszą w butlach nie wspomnę o tym , że nie ma nawet ciepłej wody . Brak przeprowadzonych remontów , kontroli i jakichkolwiek napraw doprowadziły budynek do prawie zupełnej ruiny . Nie można wykupić mieszkań od gminy , bo zastawiają się złym stanem budynku przeprowadzać jakichkolwiek remontów nie chcą , bo nie mają na to funduszy ludziom , zaczyna się sypać na głowę , a nie mogą znaleźć wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji . Piszę o tym bo jesteśmy po wyborach i ciekaw jestem czy ten otaczający nas chaos prawny może inaczej bezprawny się zmieni czy znowu zostaliśmy poczęstowani dawno już śmierdzącą kiełbasą wyborczą .
środa, 13 maja 2015
Pomoc Property Management
W którymś ze wcześniejszych postów pisałem o utracie sklepu w Warszawie . Jesteśmy z żoną osobami, które tak łatwo nie poddają się problemom, bierzemy byka za rogi i do przodu . Zaczęliśmy zastanawiać się co dalej i wymyślaliśmy, że wynajmiemy lokal i otwieramy solarium i biuro rachunkowe w prowadzeniu którego miała nam pomóc siostra mojej żony . I znowórz w realizacji naszego projektu pomogła nam firma Property Management . W bardzo krótkim czasie znaleźli nam dwa nieduże lokale w centrum miasta , widne , ustawne , a przede wszystkim o nie wysokim czynszu . Zdając się na propozycje firmy skorzystaliśmy z fit-out oraz project management i w nie długim czasie byliśmy gotowi do działania . Przez internet żona zamówiła używane dwa łóżka do opalania w których wymieniliśmy lampy na nowe tak zwaną tubę i solarium zostało otwarte w lokalu obok, nie długo po otworzeniu solarium zakończono prace remontowe i dekoracyjne, szwagierka przyjęła do pracy koleżankę z dawnych lat szkolnych i biuro rachunkowe również zostało otworzone . Na początku nie szło za dobrze w pierwszych miesiącach ponosiliśmy nawet straty . Po głowie zaczęły kołatać się myśli czy nie na darmo utopiliśmy pieniądze i czy nasz trud i zapał nie pójdą na marne . Lecz pomalutku ludzie zaczęli przekonywać się do naszego sprzętu w solarium i klientela zaczęła napływać większym strumieniem . Do szwagierki a muszę nadmienić w tajemnicy przed żoną , że dziewczyna jest zgrabna i posiada nietuzinkową urodę . Zaczęło przychodzić co raz więcej panów ,którzy prowadzą działalność gospodarczą i handlową , a w najlepsze zaczął się czas rozliczeń z urzędem skarbowym . Na tą chwilę możemy z żoną śmiało powiedzieć , że dzięki ostatnim naszym decyzjom wszystko układa się jak najbardziej po naszej myśli . Wniosek z tego wynika taki , że nie wolno się poddawać . !
sobota, 9 maja 2015
Brzydkie zapachy.
W majowy weekend , zostaliśmy zaproszeni do znajomych na działkę. Jest to młode małżeństwo , które mieszka w bloku, w ciasnej kawalerce z córką , która chodzi do szkoły z jedną z moich córek. Kupili sobie oni niedawno działkę , z domkiem w surowym stanie. Napaliliśmy sobie grilla , obejrzeliśmy rozkład budynku i znajdujących się w nim pomieszczeń. Mają jeszcze tam bardzo dużo do zrobienia. Muszą położyć glazurę , terakotę , w pokojach parkiet lub panele , rozprowadzić instalacje kanalizacji , jeszcze przed nimi instalacje sanitarne, ale niestety, jak większość młodych małżeństw , borykają się z chronicznym brakiem pieniędzy. Małgosi zmarli nie dawno rodzice , więc nie może liczyć na pomoc z ich strony , a Janusz pochodzi z wielodzietnej rodziny i jego rodzice też nie mogą im pomóc. W trakcie oglądania budynku , wewnątrz uderzył mnie w nos nie przyjemny zapach. Rozpoznałem w nim mieszankę wilgoci i nieszczelnej kanalizacji. Na początku nic nie powiedziałem , bo uważałem że nie wypada , lecz później w trakcie dalszego grillowania , język mi się rozkręcił i w mare jak mogłem to zrobić najdelikatniej , zapytałem o to. Oczywiście potem w domu , dostałem od żony odpowiednią wiązankę życzeń , ale słów które niestety uciekną z ust , nie można pochwycić. Więc tan na prawdę , należało mi się. Na szczęście nasi znajomi są w porządku i nie należą do tych , co się tak często obrażają . Z resztą , ja nie chciałem m dokuczyć moją uwagą , tylko udzielić rady ,że można coś z tym zrobić. Janusz skwitował to tylko w ten sposób, że wcześniejsi właściciele , a była to ich dalsza rodzina , uprzedzili ich , że źle została wykonana wentylacja i hydraulik też nie był orłem w swoim fachu. Ale mają to na uwadze i po paru minutach , nikt już o tym nie pamiętał , oczywiście oprócz mojej zawsze czujnej małżonki.Zawsze mówiłem , że kobiety są stworzone do ustawiania facetów na baczność. Dlatego coraz więcej Pań podejmuje pracę (służbę) w zawodowym wojsku.
środa, 6 maja 2015
Zepsuta chłodnia.
Jak pech , to pech. Któregoś razu pisałem, że mam kolegę , który w Warszawie prowadzi sklep nabiałowy. Wiadomą rzeczą jest , że produkty nabiałowe mają krótką datę spożycia , a brak wentylacji , klimatyzacji i odpowiednich chłodni prawidłowe przechowywanie uniemożliwia tego typu artykułów. Czyli maseł , mleka , śmietan , jogurtów , serów żółtych , białych margaryn itp.
Dlaczego mówię:
,,Jak pech, to pech''. ?
Ostatnimi czasy , byłem z moim kolegą w Warszawie w jego sklepie i czyściliśmy klimatyzacje,
na której gołębie uwiły sobie gniazdo. Tym razem poprosił mnie o wyniesienie i zainstalowanie nowej lady chłodniczej , ponieważ wcześniejsza zepsuła się i zamiast chłodzić to oddawała takie ciepło , że klimatyzacja nie nadążała ze schłodzeniem lokalu. Mogło by się wszystkim wydawać , że sprawa jest prosta i w godzinę czy dwie , powinniśmy się z tym uporać. Nic z tego , w sklepie pełnym towaru , w którym powierzchnia użytkowa wykorzystana jest co do centymetra , nie była to taka prosta rzecz. Z zepsutej lady chłodniczej , musieliśmy powyjmować towar. Część wywalić do śmietnika , ponieważ popuchły wieczka , a na niektórych produktach , które już dłużej stały pokazała się pleśń, a jeszcze w niektórych skończyła się data ważności do spożycia.
Później musieliśmy wynieść pojemniki z mlekiem i serem oraz kosze na pieczywo i stojaki na napoje , bo inaczej nie wynieśli byśmy starej chłodni.
Potem czekaliśmy z dobrą godzinę , aż firma produkująca lady chłodnicze dowiozła nam ją na miejsce. Po zestawieniu jej z samochodu dostawczego , musieliśmy ją odfoliować , usunąć zabezpieczające ją kawałki styropianu , wtargać ją do sklepu , umyć i powkładać szyby witrynowe.
Po ustawieniu chłodni , zaczęliśmy układać od nowa w niej towar z powrotem pownosić kosze , stojaki i pojemniki , przemyć podłogę i jak zamknęliśmy sklep , zrobił się już późny wieczór.
A jeszcze musieliśmy dojechać do domu . Telefon w kieszeni brzęczał mi co pół godziny , ponieważ moje dzieci i czci godna małżonka , nie mogli się już doczekać na tatę.
Trochę było w tym mojej winy , bo w czasie kiedy czekaliśmy na przywiezienie chłodni , zadzwoniłem do nich i powiedziałem , że dostaliśmy różnych dobrych produktów, typu:
Actimel , Monte , Danio , Desery Bakomy , jogurty bananowo-truskawkowe , za którymi przepada moja mała gromadka . Dlatego o co chwila dzwoniący telefon , mogłem mieć pretensje , tylko od samego siebie. Jak dobiliśmy na miejsce , moje smerfy już smacznie spały. Ale następnego dnia ze smakiem czyściły po kolei z lodówki , to co im przywiozłem. Nie ma większej radości , jak widzieć ich usmarowane buzie i nosy w jogurtach czy deserkach.
Dlaczego mówię:
,,Jak pech, to pech''. ?
Ostatnimi czasy , byłem z moim kolegą w Warszawie w jego sklepie i czyściliśmy klimatyzacje,
na której gołębie uwiły sobie gniazdo. Tym razem poprosił mnie o wyniesienie i zainstalowanie nowej lady chłodniczej , ponieważ wcześniejsza zepsuła się i zamiast chłodzić to oddawała takie ciepło , że klimatyzacja nie nadążała ze schłodzeniem lokalu. Mogło by się wszystkim wydawać , że sprawa jest prosta i w godzinę czy dwie , powinniśmy się z tym uporać. Nic z tego , w sklepie pełnym towaru , w którym powierzchnia użytkowa wykorzystana jest co do centymetra , nie była to taka prosta rzecz. Z zepsutej lady chłodniczej , musieliśmy powyjmować towar. Część wywalić do śmietnika , ponieważ popuchły wieczka , a na niektórych produktach , które już dłużej stały pokazała się pleśń, a jeszcze w niektórych skończyła się data ważności do spożycia.
Później musieliśmy wynieść pojemniki z mlekiem i serem oraz kosze na pieczywo i stojaki na napoje , bo inaczej nie wynieśli byśmy starej chłodni.
Potem czekaliśmy z dobrą godzinę , aż firma produkująca lady chłodnicze dowiozła nam ją na miejsce. Po zestawieniu jej z samochodu dostawczego , musieliśmy ją odfoliować , usunąć zabezpieczające ją kawałki styropianu , wtargać ją do sklepu , umyć i powkładać szyby witrynowe.
Po ustawieniu chłodni , zaczęliśmy układać od nowa w niej towar z powrotem pownosić kosze , stojaki i pojemniki , przemyć podłogę i jak zamknęliśmy sklep , zrobił się już późny wieczór.
A jeszcze musieliśmy dojechać do domu . Telefon w kieszeni brzęczał mi co pół godziny , ponieważ moje dzieci i czci godna małżonka , nie mogli się już doczekać na tatę.
Trochę było w tym mojej winy , bo w czasie kiedy czekaliśmy na przywiezienie chłodni , zadzwoniłem do nich i powiedziałem , że dostaliśmy różnych dobrych produktów, typu:
Actimel , Monte , Danio , Desery Bakomy , jogurty bananowo-truskawkowe , za którymi przepada moja mała gromadka . Dlatego o co chwila dzwoniący telefon , mogłem mieć pretensje , tylko od samego siebie. Jak dobiliśmy na miejsce , moje smerfy już smacznie spały. Ale następnego dnia ze smakiem czyściły po kolei z lodówki , to co im przywiozłem. Nie ma większej radości , jak widzieć ich usmarowane buzie i nosy w jogurtach czy deserkach.
poniedziałek, 4 maja 2015
Fabryka farb i lakierów
Jakiś czas temu w nie dużej fabryce farb i lakierów wybuchł pożar, z którym kilka ekip jednostek strażackich walczyło bez ustanku przez kilka dni . Ogień był trudny do opanowania, ponieważ składniki dodawane do farb i lakierów są łatwo palne i trudne do ugaszenia . Dzięki Bogu nie ucierpiały budynki położone nieopodal głównego centrum pożaru . Wszyscy zastanawiali się nad przyczyną tego zdarzenia , bo z wypowiedzi dyrektora tej firmy wynikało , że instalacje przeciwpożarowe , systemy sygnalizacji pożaru oraz instalacje tryskaczowe i wszelkie zabezpieczenia przeciwpożarowe działały bez zarzutu . Były systematycznie sprawdzane , konserwowane i monitorowane elektronicznie . Czyli wynikało z tego , że takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca . A jednak po ugaszeniu pożaru gołym okiem można było stwierdzić , że po fabryce praktycznie nic nie zostało . Z wypowiedzi strażaków pobliscy mieszkańcy zrozumieli , że w momencie zaprószenia ognia w budynku nie było prądu . I dlatego nie zadziałały zabezpieczenia przeciwpożarowe , czujniki dymu i instalacje tryskaczowe . A o powstały pożar został oskarżony pracownik pilnujący nocą obiektu . Podobno z kolegą ze wsi urządzili sobie libacje alkoholową ,po czym chciał oprowadzić go po terenie aby pokazać mu w jakich warunkach pracuje większość zatrudnionych osób . Pijany kumpel nie opacznie rzucił niedopałek papierosa w miejsce gdzie znajdowały się pojemniki z łatwo palną substancją używaną od produkcji . Obaj smakosze wysoko procentowych trunków znajdują się w areszcie śledczym i grzecznie czekają na sprawę .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)