W ostatnich latach powstało sporo nowych osiedli , domków jednorodzinnych , bloków mieszkalnych oraz mieszkań zwanych potocznie bliźniakami . Wiele osób wprowadzających się do nowych mieszkań korzysta z różnych firm jedną z nich jest Property Management, która zajmuje się zarządzaniem czyimiś nieruchomościami , dekoratorem wnętrz oraz wynajmę i sprzedażom mieszkań . Nas tym razem interesuje dekoratorstwo wnętrz a w szczególności tworzywa sztuczne coraz częściej są do niej używane . Któż z nas nie spotyka się co chwila z tworzywami sztucznymi , zwanymi też popularnie choć niewłaściwie plastycznymi lub w skrócie plastykiem ? Nie ma takiego przemysłu , takiej dziedziny gospodarki , która by w mniejszym czy w większym stopniu nie sięgała do tworzyw sztucznych . Od opakowań do części skomplikowanych mechanizmów , firan , tkanin a nawet mebli . Które ostatni mi czasy bardzo często używane są w szybkim i ekonomicznym wystroju biur , mieszkań na wynajem , sal konferencyjnych itp . Bardzo pomocny w tym jest Project Management, który kieruje planowaniem, pracami i wyrobieniem się w zaplanowanym czasie . Coraz częściej korzystamy także z HVAC co oznacza branżę inżynierii sanitarnej zajmującej się ogrzewaniem , wentylacją i klimatyzacją pomieszczeń . W których znajdujemy swoje zacisze domowe lub pracujemy czy wypoczywamy . A co do tworzyw sztucznych za zakończenie choć stały się one wielkim dobrodziejstwem ludzkości , umożliwiając produkowanie rozmaitych dóbr , to jednak ujawniły się różne negatywne cechy . O kazało się , że w wielu przypadkach używane w codziennym życiu tworzywa np w postaci wykładzin podłóg w mieszkaniach czy artykułów włókiennych mogą być niekorzystne dla ludzkiego zdrowia . Więc starajmy się korzystać z tego co daje nam natura .
środa, 24 czerwca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Zmiany budowlane
Od ostatnich perypetii związanych z urzędami minęło kilka dni. Zdążyliśmy już z żoną ochłonąć i na chłodno przekarkulować wszystkie za i przeciw, czy chodzimy dalej za zezwoleniem na budowę garażu blaszanego czy nie. Dla nas jest to zwykłe skręcenie kilku blaszanych elementów ale dla urzędu jest to budowa.
Zapadła decyzja.
Do odważnych świat należy, próbujemy załatwić zezwolenie na postawienie garażu.
W pierwszym rzędzie napisaliśmy pismo do Burmistrza Miasta i Gminy, a później z podobnym pismem udaliśmy się do pani Naczelnik Miasta i Gminy. Stwierdziła ona, że nie wiadomo gdzie byśmy nie chodzili i jakie składali dokumenty, nie otrzymamy żadnego zezwolenia, ponieważ w miejscu, w którym chcieliśmy postawić garaż w planach zagospodarowania terenu w przyszłości ma być pobudowany blok komunalny.
Powoływała się także na Art.62 prawa budowlanego, więc ja powiedziałem w nerwach, że stawiam go na dziko i że w nosie mam wszystkie te głupkowate ustawy. Z miejsca dostałem ostrą ripostę, że zajmie się mną inspektor budowlany i nadzór budowlany, a kara za bezprawne postawienie takiego garażu blaszanego wynosi 25 tysięcy złotych.
Nie ma chyba mocnego na którego nie podziałałyby takie argumenty, z miejsca wróciłem na ziemię i z powrotem stałem się słodki dla pani Naczelnik. Pokochałem wszelkie przepisy prawa budowlanego i jak można się domyśleć znowu wszystkiego mi się odechciało.
Jedyną pozytywną sprawą z tej sytuacji jest to, że dowiedzieliśmy się o nowych przepisach, które wchodzą w życie od 28 czerwca 2015 roku, a dotyczą one stawiania garaży, wiat i budynków gospodarczych na działkach o powierzchni 25 metrów kwadratowych, bez zezwolenia na budowę - wystarczy uiścić opłatę w wysokości 150 złotych i po sprawie.
Dlatego z żoną czekamy teraz na zmianę przepisów.
Zapadła decyzja.
Do odważnych świat należy, próbujemy załatwić zezwolenie na postawienie garażu.
W pierwszym rzędzie napisaliśmy pismo do Burmistrza Miasta i Gminy, a później z podobnym pismem udaliśmy się do pani Naczelnik Miasta i Gminy. Stwierdziła ona, że nie wiadomo gdzie byśmy nie chodzili i jakie składali dokumenty, nie otrzymamy żadnego zezwolenia, ponieważ w miejscu, w którym chcieliśmy postawić garaż w planach zagospodarowania terenu w przyszłości ma być pobudowany blok komunalny.
Powoływała się także na Art.62 prawa budowlanego, więc ja powiedziałem w nerwach, że stawiam go na dziko i że w nosie mam wszystkie te głupkowate ustawy. Z miejsca dostałem ostrą ripostę, że zajmie się mną inspektor budowlany i nadzór budowlany, a kara za bezprawne postawienie takiego garażu blaszanego wynosi 25 tysięcy złotych.
Nie ma chyba mocnego na którego nie podziałałyby takie argumenty, z miejsca wróciłem na ziemię i z powrotem stałem się słodki dla pani Naczelnik. Pokochałem wszelkie przepisy prawa budowlanego i jak można się domyśleć znowu wszystkiego mi się odechciało.
Jedyną pozytywną sprawą z tej sytuacji jest to, że dowiedzieliśmy się o nowych przepisach, które wchodzą w życie od 28 czerwca 2015 roku, a dotyczą one stawiania garaży, wiat i budynków gospodarczych na działkach o powierzchni 25 metrów kwadratowych, bez zezwolenia na budowę - wystarczy uiścić opłatę w wysokości 150 złotych i po sprawie.
Dlatego z żoną czekamy teraz na zmianę przepisów.
środa, 17 czerwca 2015
Budowa garażu
Jak w każdy poniedziałek pojechaliśmy z żoną do dziadka, który mieszka w Drwalewie, pięć kilometrów od Chynowa, jadąc w stronę Góry Kalwarii.
Nasz czcigodny senior ma już 85 lat ale jeszcze wszystko zrobi koło siebie. Skosi trawę na podwórku, ugotuje sobie obiad, upierze. Na razie jest po prostu samodzielny.
Lecz od jakiegoś czasu przestał prowadzić samochód, ponieważ nie czuje się już na siłach. Więc my jeździmy do niego z zakupami.
Dziadek przez telefon melduje co mamy kupić, a my raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od potrzeb dostarczamy mu zakupy do domu.
Gdy rano wyjeżdżaliśmy z podwórka wszystko było po staremu, lecz jak wróciliśmy późnym popołudniem żona zauważyła, że jest rozebrany jeden z blaszanych garaży, który należał do sąsiadki mieszkającej na klatce obok nas.
Na początku myśleliśmy, że będą sobie stawiali nowy, bo tamten mieli stary i zardzewiały ale okazało się, że zlikwidowali go zupełnie, ponieważ mąż sąsiadki jest ciężko chory i nie jeździ już samochodem, więc i garaż nie jest im już potrzebny.
Szybko zainteresowaliśmy się tym tematem, a to la tego, że nasz samochód stoi pod chmurką i przydałby się nam taki blaszaczek.
Na drugi dzień udaliśmy się do Urzędu Miasta i Gminy. No i się zaczęło.
Zaczęto nas odsyłać do pokojów : nr 51- zarządzanie nieruchomościami, nr 59- kontrole budowlane, do starostwa do pokoju nr 14, gdzie znajduje się pokój z tabliczką przeglądy budowlane.
Po tych wojażach okazało się, że na postawienie zwykłego blaszanego garażu trzeba posiadać zezwolenie budowlane, zezwolenie od naczelnika gminy, na skorzystanie z terenu gminnego i milion dwieście innych zezwoleń.
Zacząłem zachodzić w głowę ile w takim razie trzeba mieć pozwoleń i innych papierków, na pobudowanie domu, nawet nie chce o tym myśleć.
Po odwiedzinach w tych wszystkich pokojach i urzędach wróciłem z żoną do domu, oczywiście odechciało mi się budowy blaszanego garażu i zgodnie stwierdziliśmy, że niech nasz samochód nadal spokojnie rdzewieje pod chmurką.
Nasz czcigodny senior ma już 85 lat ale jeszcze wszystko zrobi koło siebie. Skosi trawę na podwórku, ugotuje sobie obiad, upierze. Na razie jest po prostu samodzielny.
Lecz od jakiegoś czasu przestał prowadzić samochód, ponieważ nie czuje się już na siłach. Więc my jeździmy do niego z zakupami.
Dziadek przez telefon melduje co mamy kupić, a my raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od potrzeb dostarczamy mu zakupy do domu.
Gdy rano wyjeżdżaliśmy z podwórka wszystko było po staremu, lecz jak wróciliśmy późnym popołudniem żona zauważyła, że jest rozebrany jeden z blaszanych garaży, który należał do sąsiadki mieszkającej na klatce obok nas.
Na początku myśleliśmy, że będą sobie stawiali nowy, bo tamten mieli stary i zardzewiały ale okazało się, że zlikwidowali go zupełnie, ponieważ mąż sąsiadki jest ciężko chory i nie jeździ już samochodem, więc i garaż nie jest im już potrzebny.
Szybko zainteresowaliśmy się tym tematem, a to la tego, że nasz samochód stoi pod chmurką i przydałby się nam taki blaszaczek.
Na drugi dzień udaliśmy się do Urzędu Miasta i Gminy. No i się zaczęło.
Zaczęto nas odsyłać do pokojów : nr 51- zarządzanie nieruchomościami, nr 59- kontrole budowlane, do starostwa do pokoju nr 14, gdzie znajduje się pokój z tabliczką przeglądy budowlane.
Po tych wojażach okazało się, że na postawienie zwykłego blaszanego garażu trzeba posiadać zezwolenie budowlane, zezwolenie od naczelnika gminy, na skorzystanie z terenu gminnego i milion dwieście innych zezwoleń.
Zacząłem zachodzić w głowę ile w takim razie trzeba mieć pozwoleń i innych papierków, na pobudowanie domu, nawet nie chce o tym myśleć.
Po odwiedzinach w tych wszystkich pokojach i urzędach wróciłem z żoną do domu, oczywiście odechciało mi się budowy blaszanego garażu i zgodnie stwierdziliśmy, że niech nasz samochód nadal spokojnie rdzewieje pod chmurką.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Pożar w Gdyni
Było gorące majowe popołudnie, żar lał się z nieba, a powietrze za oknem stało stało w bezruchu. Położyłem się po obiedzie, żeby odpocząć i włączyłem po cichu radio.
Akurat trafiłem na wiadomości, kiedy spiker radiowy opowiada o pożarze, który wybuchł w jednej z hal stoczni gdyńskiej. Reporter, który był na miejscu zdarzenia, tłumaczył że pomimo zamontowanych w hali, która płonęła, zabezpieczeń przeciwpożarowych, instalacji tryskaczowych i dobrze rozmieszczonych instalacji przeciwpożarowych. Łatwopalne farby i wysoka temperatura otoczenia w bardzo szybkim czasie rozprzestrzeniła ogień na całą halę.
Dym rozniósł się tak daleko, że mieszkańcy Gdyni musieli zamykać okna w swoich mieszkaniach, bo swąd i toksyny wydzielające się podczas spalania gryzły w gardło i drażniły oczy i nos.
W gaszeniu pożaru uczestniczyło wiele jednostek straży pożarnej ale łatwopalne materiały znajdujące się w hali nie były łatwe do ugaszenia, więc akcja gaszenia trwała przez całą noc i do wczesnych godzin rannych, kiedy zabezpieczone pogorzelisko nie zagrażało dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Przez kilka następnych dni słuchałem wiadomości ale nie było już żadnej wzmianki o tym zdarzeniu, także nie wiem, kto został za to pociągnięty do odpowiedzialności.
Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, media powinny informować od początku do końca słuchamy i zdawać sobie sprawę z tego, że dla osób niewidomych radio, internet są jedynymi i podstawowymi łącznikami z życiem publicznym i dostępem do wszelkiego rodzaju informacji.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że prawdopodobnie nikomu nic jest to, że prawdopodobnie nikomu nic się nie stało, a wszystkie inne instytucje trzymające w magazynach łatwopalne towary, będą miały na uwadze to, że że i ich może dosięgnąć podobne zdarzenie i powinni zadbać o jak najlepsze zabezpieczenia przeciwpożarowe, które ochronią ich mienie, życie lub zdrowie.
Akurat trafiłem na wiadomości, kiedy spiker radiowy opowiada o pożarze, który wybuchł w jednej z hal stoczni gdyńskiej. Reporter, który był na miejscu zdarzenia, tłumaczył że pomimo zamontowanych w hali, która płonęła, zabezpieczeń przeciwpożarowych, instalacji tryskaczowych i dobrze rozmieszczonych instalacji przeciwpożarowych. Łatwopalne farby i wysoka temperatura otoczenia w bardzo szybkim czasie rozprzestrzeniła ogień na całą halę.
Dym rozniósł się tak daleko, że mieszkańcy Gdyni musieli zamykać okna w swoich mieszkaniach, bo swąd i toksyny wydzielające się podczas spalania gryzły w gardło i drażniły oczy i nos.
W gaszeniu pożaru uczestniczyło wiele jednostek straży pożarnej ale łatwopalne materiały znajdujące się w hali nie były łatwe do ugaszenia, więc akcja gaszenia trwała przez całą noc i do wczesnych godzin rannych, kiedy zabezpieczone pogorzelisko nie zagrażało dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Przez kilka następnych dni słuchałem wiadomości ale nie było już żadnej wzmianki o tym zdarzeniu, także nie wiem, kto został za to pociągnięty do odpowiedzialności.
Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, media powinny informować od początku do końca słuchamy i zdawać sobie sprawę z tego, że dla osób niewidomych radio, internet są jedynymi i podstawowymi łącznikami z życiem publicznym i dostępem do wszelkiego rodzaju informacji.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że prawdopodobnie nikomu nic jest to, że prawdopodobnie nikomu nic się nie stało, a wszystkie inne instytucje trzymające w magazynach łatwopalne towary, będą miały na uwadze to, że że i ich może dosięgnąć podobne zdarzenie i powinni zadbać o jak najlepsze zabezpieczenia przeciwpożarowe, które ochronią ich mienie, życie lub zdrowie.
środa, 10 czerwca 2015
Prace w metalu
Prace w metalu należą bez wątpienia do jednych z najciekawszych prac ręcznych. Ale samo określenie "prace w metalu" niewiele jeszcze mówi. Jest to bowiem bardzo szeroki zakres rozmaitego rodzaju zajęć manualnych o nadzwyczaj zróżnicowanym stopniu trudności.
Pracą w metalu nazwiemy skręcanie cienkiego drutu w formy ozdobne lub użyteczne , co jest czynnością stosunkowo prostą i dostępną dla każdego , ale też i posługiwania się elementami profilowanymi, jak również nawet odlewnictwo.
W naszym przypadku preferować będziemy te prace. W metalu, które są możliwe do wykonania w każdych warunkach i których wykonywanie nie grozi żadnym niebezpieczeństwem.
Dlaczego o tym piszę ?
Ostatnio z żoną i z dziećmi byliśmy w Goluniu Dobrzyniu na pokazie uzbrojenia rycerskiego.
Sztucerzy, którzy zjechali się na ten pokaz w pełni mistrzowskich umiejętności zachwycali zebranych gości swoimi nietuzinkowymi umiejętnościami i opowieściami, które zebrali z pasji z różnych objazdów po zamkach oraz z legend, które rozwinęły ich pasje.
Ich wyroby czyli: zbroje, noże, miecze, szable, kolczugi i różnoraki ekwipunek rycerstwa polskiego wprowadził nas w czasy o których teraz możemy poczytać tylko w literaturze.
Jeden z mistrzów sztucerstwa zapytany przez osobę zwiedzającą opowiadał, że w dawnych czasach kowale wykuwający te wyroby męczyli się z gorąca i z bardzo ciężkiej fizycznej pracy.
Na tą chwilę, pomieszczenia w których są produkowane te rzadko spotykane okazy sztuki rzemieślniczej są klimatyzowane, bardzo dobrze wentylowane i spełniające wszelkiego rodzaju zabezpieczenia przeciwpożarowe, co umożliwia i na pewno ma wpływ na lepszą sztukaterię wyrobów, na ich jakość i bezpieczeństwo osób pracujących przy ich wyrobie.
Znajdując się w takich miejscach zdobywamy większą wiedzę historyczną, pogląd na rzeczy, których nie zawsze można ogarnąć rozumem - myślę o technologii wyrobu, a przede wszystkim są to wspaniałe imprezy, na których bawi się cała rodzina, spędzając ze sobą czas, którego na co dzień nam brakuje, a z każdego tego typu wyjazdu i spotkania nasze dzieci rozszerzają wiedzę historyczną, co pomaga im to w nauce połączonej z zabawa, grilowaniem i z miłością, którą otoczone są przez swoich bliskich.
Pracą w metalu nazwiemy skręcanie cienkiego drutu w formy ozdobne lub użyteczne , co jest czynnością stosunkowo prostą i dostępną dla każdego , ale też i posługiwania się elementami profilowanymi, jak również nawet odlewnictwo.
W naszym przypadku preferować będziemy te prace. W metalu, które są możliwe do wykonania w każdych warunkach i których wykonywanie nie grozi żadnym niebezpieczeństwem.
Dlaczego o tym piszę ?
Ostatnio z żoną i z dziećmi byliśmy w Goluniu Dobrzyniu na pokazie uzbrojenia rycerskiego.
Sztucerzy, którzy zjechali się na ten pokaz w pełni mistrzowskich umiejętności zachwycali zebranych gości swoimi nietuzinkowymi umiejętnościami i opowieściami, które zebrali z pasji z różnych objazdów po zamkach oraz z legend, które rozwinęły ich pasje.
Ich wyroby czyli: zbroje, noże, miecze, szable, kolczugi i różnoraki ekwipunek rycerstwa polskiego wprowadził nas w czasy o których teraz możemy poczytać tylko w literaturze.
Jeden z mistrzów sztucerstwa zapytany przez osobę zwiedzającą opowiadał, że w dawnych czasach kowale wykuwający te wyroby męczyli się z gorąca i z bardzo ciężkiej fizycznej pracy.
Na tą chwilę, pomieszczenia w których są produkowane te rzadko spotykane okazy sztuki rzemieślniczej są klimatyzowane, bardzo dobrze wentylowane i spełniające wszelkiego rodzaju zabezpieczenia przeciwpożarowe, co umożliwia i na pewno ma wpływ na lepszą sztukaterię wyrobów, na ich jakość i bezpieczeństwo osób pracujących przy ich wyrobie.
Znajdując się w takich miejscach zdobywamy większą wiedzę historyczną, pogląd na rzeczy, których nie zawsze można ogarnąć rozumem - myślę o technologii wyrobu, a przede wszystkim są to wspaniałe imprezy, na których bawi się cała rodzina, spędzając ze sobą czas, którego na co dzień nam brakuje, a z każdego tego typu wyjazdu i spotkania nasze dzieci rozszerzają wiedzę historyczną, co pomaga im to w nauce połączonej z zabawa, grilowaniem i z miłością, którą otoczone są przez swoich bliskich.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Wybuch gazu
W zeszłym tygodniu w naszym miasteczku miało miejsce niesamowite zdarzenie . W kamienicy znajdującej się około sześćdziesięciu metrów po drugiej stronie ulicy , od naszego mieszkania wybuchł gaz . Po głębszym zbadaniu tego wypadku ewakuowano mieszkańców tego budynku i budynków przylegających do kamienicy w której doszło do wybuchu . Chwilę po tym ulica zamieniła się w istne piekło . Na miejsce zdarzenia momentalnie przyjechała policja , straż pożarna i ambulans pogotowia ratunkowego . Zaraz po nich pojawił się samochód pogotowia gazowego , inspektor budowlany , specjaliści z obsługi technicznej budynków . Na ulicy panował zgiełk i hałas i ogólne zniecierpliwienie, płakały dzieci ich rodzice i ewakuowane osoby kręciły się nerwowo w jedną i w drugą stronę nerwowo machając rękoma i przekrzykując głośne wycie syren. Zniecierpliwieni i zszokowani nie wiedzieli kiedy wrócą do swoich domów i czy tą noc spędzą we własnych łóżkach . Przypadkowi przechodnie zamiast umykać jak najprędzej stawali z otwartymi buziami, a czym więcej ich się zbierało tym większy powstawał haos , bałagan i ścisk . Na szczęście policja w miarę szybko się ocknęła, wezwano dodatkowe radiowozy zaczęto rozstawiać barierki , rozciągać taśmy i usuwać gapiów . Inspektorzy pracujący w tym czasie w kamienicy po wstępnych oględzinach stwierdzili , że wybuch gazu nie powstał w głównej arterii tylko rozsadziło butlę gazową . Sprawdzano działanie wentylacji i pozwolono mieszkańcom wrócić do swoich mieszkań . Tylko osoby mieszkające w kamienicy w której doszło do wybuchu zostały tym czasowo umieszczone w hotelu centrum znajdującym się nie daleko miejsca zdarzenia. Wiele osób krzyczało , że już dawno prosili o założenie gazu ziemnego ale ich proźby szczęzły na niczym aż w końcu doszło do wybuchu, dostało się za to gospodarce komunalnej i burmistrzowi . Wstyd jest , żeby w dwudziestym pierwszym wieku w centrum miasta ludzie nie mieli przyłącza gazowego tylko musieli dźwigać po schodach butle z gazem . Może po tym wypadku szanowne władze naszego miasteczka ruszą swoje tyłki ze stołków i coś z tym zrobią . Ciekawe czy w tym przypadku sprawdzi się przysłowie - Polak mądry po szkodzie .
środa, 3 czerwca 2015
Czasami warto się odezwać
W którymś z postów wspomniałem, że znajomi kupili sobie domek i mieli problem z nieprzyjemnym zapachem. Podpowiedziałem im, że nie działa im sprawnie instalacja kanalizacji i wentylacja.
Faktycznie wzięli do serca sobie moje rady , zatrudnili fachowców z firmy Property management , dodatkowo , założyli sobie jeszcze klimatyzację w kuchni, salonie i sypiali. Robotnicy, którzy przyjechali z firmy sprawnie uwijali się z zakończeniem pracy. W tym domku nie ma na razie luksusów , ponieważ moi znajomi nie są w stanie , szybko go wykończyć i się tam przeprowadzić.
Natomiast teraz mieszkają w malutkiej kawalerce. Praca, którą wykonywała firma Property management , nie była zbyt łatwa, ale w przeciągu dwóch dni spokojnie się z nią uporano.
Niestety w życiu jak wiemy problemy lubią chodzić parami. Jak uporał się z jednym problemem zaraz wyskoczył mu drugi. W kotłowni zainstalował nowy piec na węgiel i drzewo . Napalił w nim na próbę i okazało się , że z każdej jego szczeliny wydostaje się dym co wskazywało na niedrożny przewód kominowy . Pojechaliśmy po znajomego kominiarza i okazało się , że kawki lub wrony na kominie wybudowały sobie gniazdo tak duże i tak szczelne , że dym zamiast wydostawać się na zewnątrz wypełnił komin i zaczął się cofać . Po usunięciu gniazda okazało się jeszcze , że przy jego budowie do przewodu kominowego dostały się patyki , pióra , sucha trawa i jeszcze inny budulec którego używała skrzydlata młoda para . Po ponownym odpaleniu wszystko odbyło się tak jak należy i mojemu znajomemu kamień spadł z serca . A dlatego , że myślał , że piec który kupił jest wadliwy a po przejściach z wentylacją i kanalizacją pomyślał sobie , że teraz jest źle wybudowany kanał kominowy. Szkoda mi go , bo jest na prawdę spoko gościem , ale w dzisiejszych czasach odkupując od kogoś dom w surowym stanie niestety trzeba sobie zdawać sprawę , że wykończenie budynku i wszelkiego rodzaju instalacje pochłaniają mnóstwo pieniędzy . A przy nie wielkich dochodach wymarzony domek staję się finiszową pętlą na szyję . A porywanie się z motyką na słońce jeszcze niestety nikomu nie wyszło na dobre .
Faktycznie wzięli do serca sobie moje rady , zatrudnili fachowców z firmy Property management , dodatkowo , założyli sobie jeszcze klimatyzację w kuchni, salonie i sypiali. Robotnicy, którzy przyjechali z firmy sprawnie uwijali się z zakończeniem pracy. W tym domku nie ma na razie luksusów , ponieważ moi znajomi nie są w stanie , szybko go wykończyć i się tam przeprowadzić.
Natomiast teraz mieszkają w malutkiej kawalerce. Praca, którą wykonywała firma Property management , nie była zbyt łatwa, ale w przeciągu dwóch dni spokojnie się z nią uporano.
Niestety w życiu jak wiemy problemy lubią chodzić parami. Jak uporał się z jednym problemem zaraz wyskoczył mu drugi. W kotłowni zainstalował nowy piec na węgiel i drzewo . Napalił w nim na próbę i okazało się , że z każdej jego szczeliny wydostaje się dym co wskazywało na niedrożny przewód kominowy . Pojechaliśmy po znajomego kominiarza i okazało się , że kawki lub wrony na kominie wybudowały sobie gniazdo tak duże i tak szczelne , że dym zamiast wydostawać się na zewnątrz wypełnił komin i zaczął się cofać . Po usunięciu gniazda okazało się jeszcze , że przy jego budowie do przewodu kominowego dostały się patyki , pióra , sucha trawa i jeszcze inny budulec którego używała skrzydlata młoda para . Po ponownym odpaleniu wszystko odbyło się tak jak należy i mojemu znajomemu kamień spadł z serca . A dlatego , że myślał , że piec który kupił jest wadliwy a po przejściach z wentylacją i kanalizacją pomyślał sobie , że teraz jest źle wybudowany kanał kominowy. Szkoda mi go , bo jest na prawdę spoko gościem , ale w dzisiejszych czasach odkupując od kogoś dom w surowym stanie niestety trzeba sobie zdawać sprawę , że wykończenie budynku i wszelkiego rodzaju instalacje pochłaniają mnóstwo pieniędzy . A przy nie wielkich dochodach wymarzony domek staję się finiszową pętlą na szyję . A porywanie się z motyką na słońce jeszcze niestety nikomu nie wyszło na dobre .
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Przystosowanie stanowiska pracy.
W niedzielę po południu , po dobrym obiadku, syci i zadowoleni usiedliśmy sobie, na spokojnie przed telewizorem. Nie minęło 10 minut spokojnego, błogiego lenistwa, kiedy zadzwonił telefon. Akurat koło niego był syn, więc i on go odebrał.
Tato! To do Ciebie i podał mi słuchawkę.
Gdy powiedziałem ,,słucham'' i usłyszałem pierwsze słowa , z drugiej strony , od razu zorientowałem się , że to mój kolega Grzegorz i że dzwoni w nie bagatelnej sprawie, bo głos miał smutny, mówił szybko, i dosyć nie składnie.
Zapytał:
Czy mógł by przyjść zaraz do mnie, w sprawie dla niego bardzo ważnej i dosyć pilnej.
Po pół godziny, był już u mnie w domu, z Kastorem , to znaczy z jego psem przewodnikiem.
Zapytałem czy napije się kawy czy herbaty, lecz stwierdził, że nie chce nic, usiadł i od razu zaczął opowiadać , co go gryzie . Wcześniej był zatrudniony w firmie , jako konsultant telefoniczny , ale zaproponowano mu pracę przy pakowaniu słodyczy w spółdzielni inwalidów. Miał tam pakować cukierki , zrezygnował ze wcześniejszej pracy , a w nowej zanim jeszcze ją podjął , wyskoczyły problemy z dostosowaniem stanowiska pracy, dla osoby niewidomej. Zawiodło mnie to niezmiernie , bo skoro zaproponowano mu pracę , to chyba zdawali sobie sprawę , że niewidomy z pierwszą grupą musi mieć dostosowane stanowisko pracy.
A tak na prawdę , to żeby pakować cukierki, to co to musi być za stanowisko ?
Kawałek stołu, a przy nim kilkanaście kartonów na cukierki i od cała filozofia.
Ale nasz kraj słynie z beznadziejnych przepisów, więc bęc i mamy następny.
Wystarczyło by coś takiego jak: Fit-out , to znaczy realizacja projektów biurowych czy o innym przeznaczeniu i już by było gotowe stanowisko pracy. Jakby to nie pomogło istnieje coś takiego jak: Project Management, który zajmuje się planowaniem , pracami i wyrobieniu się w planowanym czasie. Ale oczywiście w spółdzielni inwalidzkiej nie ma kompetentnej osoby , która by na to wpadła. Zamiast tego wymyślają milion problemów, dodając jeszcze , że nie działa wentylacja , klimatyzacja , a sąsiad przy następnym stanowisku jest za gruby i między dwoma pracownikami brakuje centymetr przepisowej powierzchni. Jedyne to co mogłem mu powiedzieć i co na tą chwilę przychodziło mi do głowy , to to , że walną głupotę , zwalniając się z wcześniejszej pracy , nie mając do końca załatwionej następnej. A jedyna rada, która nasuwała mi się na myśl , była : aby udał się do dyrektora firmy , przedstawił mu sprawę i zobaczył co mu powie.
Bo cóż innego można było by zrobić w tej sprawie ? A tak a pro po, to tyle mówi się o osobach nie pełno sprawnych , a wciąż w życiu napotykamy się na jakieś bzdurne przepisy i utrudnienia. Jak by zwykłych życiowych problemów , osobom nie pełno sprawnym nie wystarczało.
Tato! To do Ciebie i podał mi słuchawkę.
Gdy powiedziałem ,,słucham'' i usłyszałem pierwsze słowa , z drugiej strony , od razu zorientowałem się , że to mój kolega Grzegorz i że dzwoni w nie bagatelnej sprawie, bo głos miał smutny, mówił szybko, i dosyć nie składnie.
Zapytał:
Czy mógł by przyjść zaraz do mnie, w sprawie dla niego bardzo ważnej i dosyć pilnej.
Po pół godziny, był już u mnie w domu, z Kastorem , to znaczy z jego psem przewodnikiem.
Zapytałem czy napije się kawy czy herbaty, lecz stwierdził, że nie chce nic, usiadł i od razu zaczął opowiadać , co go gryzie . Wcześniej był zatrudniony w firmie , jako konsultant telefoniczny , ale zaproponowano mu pracę przy pakowaniu słodyczy w spółdzielni inwalidów. Miał tam pakować cukierki , zrezygnował ze wcześniejszej pracy , a w nowej zanim jeszcze ją podjął , wyskoczyły problemy z dostosowaniem stanowiska pracy, dla osoby niewidomej. Zawiodło mnie to niezmiernie , bo skoro zaproponowano mu pracę , to chyba zdawali sobie sprawę , że niewidomy z pierwszą grupą musi mieć dostosowane stanowisko pracy.
A tak na prawdę , to żeby pakować cukierki, to co to musi być za stanowisko ?
Kawałek stołu, a przy nim kilkanaście kartonów na cukierki i od cała filozofia.
Ale nasz kraj słynie z beznadziejnych przepisów, więc bęc i mamy następny.
Wystarczyło by coś takiego jak: Fit-out , to znaczy realizacja projektów biurowych czy o innym przeznaczeniu i już by było gotowe stanowisko pracy. Jakby to nie pomogło istnieje coś takiego jak: Project Management, który zajmuje się planowaniem , pracami i wyrobieniu się w planowanym czasie. Ale oczywiście w spółdzielni inwalidzkiej nie ma kompetentnej osoby , która by na to wpadła. Zamiast tego wymyślają milion problemów, dodając jeszcze , że nie działa wentylacja , klimatyzacja , a sąsiad przy następnym stanowisku jest za gruby i między dwoma pracownikami brakuje centymetr przepisowej powierzchni. Jedyne to co mogłem mu powiedzieć i co na tą chwilę przychodziło mi do głowy , to to , że walną głupotę , zwalniając się z wcześniejszej pracy , nie mając do końca załatwionej następnej. A jedyna rada, która nasuwała mi się na myśl , była : aby udał się do dyrektora firmy , przedstawił mu sprawę i zobaczył co mu powie.
Bo cóż innego można było by zrobić w tej sprawie ? A tak a pro po, to tyle mówi się o osobach nie pełno sprawnych , a wciąż w życiu napotykamy się na jakieś bzdurne przepisy i utrudnienia. Jak by zwykłych życiowych problemów , osobom nie pełno sprawnym nie wystarczało.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)