W zasadzie jestem osobą spokojną i zrównoważoną. Ale jak słucham wiadomości i przynajmniej raz w tygodniu słyszę o jakimś ogromnym pożarze w tym przypadku w fabryce gumowych uszczelek za każdym razem przychodzi na myśl mi jedno pytanie. Kto dopuszcza tego typu obiekty do użytku publicznego to raz, a dwa, czy w tak dużych halach nie zakłada się nic takiego jak: instalacje przeciwpożarowe, systemy sygnalizacji pożaru, a przecież istnieją jeszcze super nowoczesne zabezpieczenia przeciwpożarowe.
Przecież w dzisiejszych czasach przy tak nowoczesnych i zaawansowanych technologiach takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
Hala, w której produkowali gumowe uszczelki spłonęła doszczętnie. Ledwo odratowali budynek biurowy, który stał kilkanaście metrów od hali. Dzięki Bogu nikt nie zginął, albo sprzęt do gaszenia pożaru i jakiekolwiek instalacje przeciwpożarowe były przestarzale albo tak u nas w Polsce najczęściej bywa, wcale ich nie było. Zwykły czujnik dymu w kilka sekund ostrzega o pożarze, systemy tryskaczowe w kilka sekund potrafią ugasić powstający ogień. Więc podejrzewam, że w wielu takich obiektach nigdy nic takiego nie zostało zainstalowanie lub nigdy nie istniało. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że prasa o tym huczy, a nikt nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności.
Naturalnie w następnych informacjach czy w radio czy w telewizji nie ma już więcej żadnej wzmianki o tym zdarzeniu. I znowu przez tydzień będzie trochę ciszy aż znowu nie wybuchnie jakiś konkretny pożar , albo ktoś się żywcem nie usmaży i tak w koło.
Nie wiadomo czy w tej sytuacji należy się śmiać, czy płakać. Z bezsensownych przepisów lub z głupoty tych, nie dbają o bezpieczeństwo i życie osób pracujących w miejscach gdzie zupełnie nie są znane przepisy przeciwpożarowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz